Gra muzyka. Spod igły... - Bydgoszcz Style

Gra muzyka. Spod igły…

Płyty winylowe znów cieszą się popularnością. Od wielu lat rankingi prezentują wzrost sprzedaży płyt analogowych, gramofonów, co szybko podchwyciły zespoły, artyści, ale przede wszystkim producenci i firmy fonograficzne. Na rynku muzycznym pojawiają się specjalne, limitowane wersje i reedycje płyt oraz singli. Do łask wróciły giełdy płyt oraz sklepy i komisy z czarnymi (choć nie zawsze…) płytami. W Bydgoszczy ten najbardziej znany wśród kolekcjonerów vinyl shop mieści się przy ulicy Gimnazjalnej 6. Bydgoszczstyle o renesansie kultury winylowej rozmawiało z jego nową właścicielką Joanną Kantowicz. Muzyka gra dalej w Studiu Czarnej Płyty „Epka”.

Gra muzyka. Spod igły...

- Już w latach 90-tych ubiegłego wieku wieszczono koniec czarnej płyty, skąd pomysł na taki biznes i to w Bydgoszczy właśnie?
– Być może lata 90-te nie były łaskawe dla winyli, ale wraz z XXI wiekiem czarne płyty znów powróciły. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co spowodowało powrót fanów muzyki do czarnych płyt. Być może, między innymi wciąż pogarszająca się jakość produkowanych albumów (zarówno nagrania, jak i samego wykonania) spowodowała powrót prawdziwych fanów dobrej muzyki do czarnego krążka. Bydgoszcz jest miastem muzycznym. Mamy wspaniałą ilharmonię, operę a także Akademię Muzyczną. Brakowało tylko sklepu z płytami winylowymi…

- Mimo popularności płyt winylowych, prowadzenie sklepu z płytami, nawet jeżeli zdobył już swoją renomę w mieście, to mimo wszystko spore ryzyko z punktu widzenia opłacalności…
– Wiele osób to powtarza. Ja natomiast sądzę, że jeśli człowiek jest zaangażowany w pracę i lubi to co robi, pieniądze przyjdą.

Gra muzyka. Spod igły...- Ile winyli liczy kolekcja „Epki”? Jakie style muzyczne są dominujące?
– Na razie „Epka” dysponuje około dwoma tysiącami płyt. Asortyment będzie się z czasem zwiększał, ale nie kosztem jakości. Będziemy się starali dobierać płyty coraz lepsze, także dla tych najbardziej wymagających klientów. Mamy przekrój przez wszystkie style muzyczne, przeważa jednak rock.

-  Jaki jest przedział wiekowy klientów Sklepu i czy trafiają tu także Panie?
– Nie ma jednej, schematycznej sylwetki miłośnika winyli. Przychodzą naprawdę różni ludzie, od licealistów po emerytów. Panie również przychodzą do sklepu, czasami tylko w towarzystwie drugiej osoby, ale także jako samodzielne klientki i najczęściej kupują klasyczne, ciężkie brzmienia.

- Czy są jakieś różnice między czarnymi płytami z zeszłego wieku, a tymi wydawanymi teraz?
– Różnice bywają ogromne. Niektóre nowe wydania są wyprodukowane „na szybko”, bez refleksji i bez szacunku dla potencjalnego słuchacza. Moda na płyty winylowe spowodowała niestety falę słabych nagrań w stylu: „nie ważne jak, byle było tylko na winylu, bo maniacy i tak kupią”. Wprawdzie wśród starych nagrań również można znaleźć przykłady nieudanych produkcji, zdarza się to jednak rzadko. Najlepiej przed zakupem o ile jest taka możliwość, przesłuchać płytę i ocenić samemu, według własnego gustu.

Gra muzyka. Spod igły...- Czym Pani zdaniem, czarna płyta przewyższa obecne nośniki cyfrowe?
– Zdecydowanie tak. Uważam, że wiele nagrań starszych, wydanych w czasach gdzie winyle święciły triumfy, brzmi o wiele lepiej niż ich odpowiedniki na CD lub mp3. Oczywiście zdarzają się przypadki remasteringu gdzie płyta CD wypada niegorzej od winyla, ale nie dzieje się to zbyt często.

- Sklep ma swój klimat. Lokalizacja w efektownej starej kamienicy, kameralny wystrój. Tu jakoś szczególnie winyle kojarzą się nam z ciekawymi historiami ich właścicieli. Czy znajdziemy takie krążki z nutką wyjątkowych wspomnień?
– Posiadamy płyty, na których są narysowane symbole i tajemne znaki, imiona i nazwiska byłych właścicieli, autografy mało znanych artystów… Niewątpliwie każda płyta była świadkiem unikalnych historii. Zawsze zastanawiam się, gdzie podział się właściciel płyty i jak rozwinął się jego gust muzyczny. To jest właśnie urok używanych płyt…

- Dziękuję za rozmowę.

Opracowanie: Redakcja
Foto: Epka, Redakcja

Poprzedni artykuł
Następny artykuł